
Pewnego ranka, kiedy dzieci bawiły się na klifie nad fiordem, z nieba dobiegł dziwny, niski pomruk — dźwięk podobny do grzmotu, lecz nie było ani jednej chmury. Ziemia lekko drgnęła pod ich stopami, a z północy powiało tak zimnym powietrzem, że nawet odważny Bjarki poczuł, jak włosy stają mu dęba.
— Słyszeliście to? — zapytała Brynja, ściskając młotek tak mocno, że jej knykcie zbielały.
Runi zmrużył oczy. Jego mała jaszczurka wspięła się wyżej na jego ramię.
— To nie był grzmot… — wyszeptał. — To coś woła. I to bardzo, bardzo daleko stąd.
Bjarki spojrzał na przyjaciół z szerokim uśmiechem.
— To chyba znaczy, że zaczyna się przygoda!
